Dzień drugi Golling an der Salzach-St.Johann

Plan dobry  bo w teorii i po mapach google. 36km na rowerze i kilkanaście tysięcy kroków na własnych nogach.
Z Golling an der Salzach wspinamy się podjazdami ok 17 km  na  parking pod zamkiem Hohenwerfen. Upał niemiłosierny + rozgrzany asfalt daje popalić najbardziej na ostatnim podjeździe pod zamek .


Tam przypinamy rowery i korzystając z auta serwisowego kolegi Irka wjeżdżamy na parking pod jaskinią Eisriesenwelt
Cała operacja zajęła nam ponad 2 godziny - to tylko 4 km ale ostrymi serpentynami . Na górze orientujemy się że była całkowicie bez sensu - z centrum Werfen jeździł autobus .

Do jaskini można można wejść pieszo ,ale śmiałków brak , albo wjechać kolejką z 1084 m npm do 1586 m npm. Wejście do jaskini znajduje się na wysokości ok 1700m gdzie podchodzi się pieszo.





  Przebieramy się w ciepłe rzeczy i w końcu wchodzimy do jaskini. Co najmniej 2 h później niż planowałam .
Zjeżdżamy w dół najpierw kolejka potem autobusem. Kierowca przeciera oczu ze zdumienia jakim cudem pokonaliśmy te serpentyny z dziećmi - nie mieliśmy biletów ,a każdy podchodził z biletem powrotnym kupionym na dole. Jest w takim szoku że najpierw odwozi wszystkich do centrum Werfen a potem nas w gratisie na parking pod zamkiem. Uf - byłoby ciężko . Wszyscy zmęczeni , głodni - zjedliśmy już wszystkie batony a czekałoby nas ostre podejście pod zamek.
Kolejne 19km do hostelu w St. Johan in Pongau.
Na miejsce docieramy tuż przed 20. Szybka kąpiel , szukamy restauracji - wszystko zamknięte .
Pozostał tylko McDonald's.






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Pierwszy dzień : Salzburg - Golling an der Salzach

Dzien czwarty : Kaprun - Krimml - Kaprun

Dzień piąty : Kaprun- Lofer